Arktyka
Północna Norwegia

Między 27 kwietnia a 1 maja, odwiedziliśmy Północną Norwegię, a dokładnie wyspę Mageroya, gdzie znajduje się najdalej na północ Europy wysunięty przylądek – Nordkapp. Wylatywaliśmy do Norwegii z Gdańska, a lądowaliśmy w Tromso, skąd wynajęliśmy auto i odbyliśmy 11 godzinną podróż na północ, malowniczymi drogami wzdłuż fiordów. Zamieszkaliśmy w małym mieszkaniu, wynajętym od Norwega na Airbnb i zaczęliśmy zwiedzanie. Odrazu pierwszego dnia pojechaliśmy w stronę Nordkapp, ale droga była zamknięta z powodu zamieci i burzy śnieżnej. Dowiedzieliśmy się wtedy, że o tej porze roku ta trasa nie jest tak po prostu przejezdna, a podróże po niej odbywają się tylko w dni, kiedy pogoda jest trochę lepsza, a i to w konwoju z pługiem z przodu, autami prywatnymi w środku i autem technicznym z tyłu. Drugiego dnia to również się nie udało i powoli traciliśmy nadzieję. Dopiero trzeciego dnia, gdy opuszczaliśmy już Mageroya, pogoda nagle się polepszyła i wyruszyliśmy w konwoju na Nordkapp, które jest miejscem, gdzie czuć „koniec świata”. Ponadto zwiedziliśmy małe wioski rybackie, braliśmy udział w zabijaniu i zjadaniu krabów królewskich – jednego z najsławniejszych gatunków zwierząt z tej części świata, a także wypić dwa piwa i zjeść garść frytek w restauracji, za 170 zł… To drugi nasz wspólny pobyt w Norwegii i mam nadzieję, że nie ostatni.
